Co wiemy o Cyberpunk 2077 po E3?

Po sześciu latach oczekiwania, po dziesiątkach spekulacji i plotek, coraz wyraźniejszy staje się obraz gry z polskiego studia. Po trailerze i zamkniętych pokazach na targach E3 pozycja ta budzi jeszcze więcej emocji.
.get_the_title().

Trailer, który podzielił graczy

Większość osób, które obejrzały trailer (a widziało go już ponad 5 mln osób!) albo pokochała wizję gry, albo była wściekła na to, co im zaprezentowano. Te niecałe dwie minuty prawie nikogo nie pozostawiły obojętnym. Podstawowy zarzut sceptyków to zbyt jaskrawy i kolorowy obraz futurystycznego miasta, a także fakt, że wiele scen z trailera dzieje się za dnia. Nie kojarzy się to za bardzo z mrocznym, dystopijnym klimatem, z którego słynie cyberpunk. Metropolia pełna neonów, ciemnych uliczek, drapaczy chmur i dużych ilości padającego deszczu – taki obraz malowały filmy „Blade Runner” czy „Matrix”, a także powieści z „Trylogii Ciągu” Williama Gibsona.

Feeria barw i nowoczesnych błyskotek w zwiastunie „Cyberpunku” bliższa jest najnowszemu filmowi Spielberga „Player One”, który robiony był pod nieco inną publiczność.

Nie ma się więc co dziwić, że taki, a nie inny klimat gry przypadł do gustu młodym graczom, którzy oczekiwali po „Cyberpunk 2077” czegoś na kształt futurystycznego Los Santos. Szefowie z RED zapewniają jednak, że ostatecznie gra będzie adresowana do dorosłych graczy lubiących poważne sci-fi.

Giełdowe wahania

Trailer jest tylko zręcznie zmontowanym zbiorem filmików, nie było w nim nic z gameplay’u, który jest równie istotny jak środowisko, w którym się toczy akcja. Niemniej wystarczyło to do wywołania drastycznych reakcji na giełdzie.

Akcje CD Projekt RED spadały, by zaraz potem wznosić się mocno do góry. Obecnie polski towar eksportowy, jakim jest studio, jest na dużym plusie, ale przez te kilka godzin było naprawdę nerwowo.

Dla lepszego zrozumienia fenomenu polskiego studia poniżej notowania kursu spółki z ostatnich 5 lat.

źródło: bankier.pl

Dyskusja wokół zwiastuna zatoczyła tak szerokie kręgi, że postanowił się wypowiedzieć sam Mike Pondsmith, którego papierowa gra „Cyberpunk 2020” była podstawą do stworzenia tego wirtualnego świata. Autor broni grafików i twierdzi, że system dzień/noc jest dziś ważny w grach, a miasto może być mroczne również w świetle słońca. Przez to jest bardziej realistyczne.

Prawdziwe role-play

Jeżeli chodzi o gameplay, to rąbka tajemnicy uchylono podczas E3. Potwierdziły się plotki mówiące o tym, że gracze będą w większości sterować z perspektywy pierwszej osoby (FPP), ale pojawią się też fragmenty, gdzie widok będzie się oddalał i przeskakiwał na perspektywę trzecioosobową (TPP). To na pewno doda dynamiki podczas cut-scenek, a także przy prowadzeniu pojazdów.

Niewątpliwie gra będzie odległa od strzelanki, bo twórcy rozwiali wszelkie wątpliwości i zapowiedzieli, że „Cyberpunk 2077” stanie się istotną na rynku gier cRPG pozycją.

Postać będzie tworzona od zera, do wyboru dostaniemy mężczyznę lub kobietę i, niezależnie od płci, bohater otrzyma imię „V”. W rozgrywce pojawi się mnóstwo opcji wyboru przy kreowaniu postaci: od charakteru i umiejętności począwszy, przez strój i sprzęt, na biografii skończywszy. Pojawią się podstawowe zawody, jak haker lub cyborg, ale liczba modyfikacji awatara ma być ogromna i przebijać te znane z serii „Deus Ex” czy „Fallout”. Przede wszystkim gracz będzie miał bezpośredni wpływ na to, jak będą się toczyć rozmowy z innymi bohaterami, a co za tym idzie – będzie zawsze, w każdym momencie rozgrywki, wpływał na fabułę.

Fani ponurego sci-fi są jak na razie zawiedzeni, ale za to wizja gry łączy tych, którzy czekali na rozbudowane RPG, a także miłośników strzelanek i GTA. Dla każdego coś się znajdzie, żeby kurs akcji utrzymał dynamikę z ostatnich 5 lat.

Tekst: Michał Weicher

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook